Wpisy z tagiem: Polska

poniedziałek, 31 października 2011
Golden Memories

Wyjazd do polski przewrocil moje zycie. Lezy sobie teraz, tocząc się przez brytyjska rzeczywistość, wspominając bieg ostatnich wydarzen i ciagnac mnie za sobą w ten caly galimatias.

 Spotkanie z ludzmi, których nie widziałam ponad dwa lata, było latwiejsze niż się spodziewalam.

Nie potrafiłam
znaleźć slow i niczym zepsuty gramofon odgrywałam tylko jedna kwestie. ‘jestem
pozytywnie zaskoczona, jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona, nie wierze,
jestem pozytywnie zaskoczona, naprawdę!’ .

Pozytywnie,tak, to domena tego pobytu.

 Odnowiłam kontakty z dawnym przyjacielem(?)/ kolega. Oczywiście ząb czasu musiał pozostawić
ślad na tej ‘relacji’. On z zakochanego po uszy, zmienil się w młodzieńca z dystansem
zakupionym gorzkimi doświadczeniami, a ja ze zmartwionej matki ewoluowałam … no
właśnie, sama jeszcze nie potrafie tego okreslic.

zachowałam się bardzo dziecinnie, i szokuje mnie to. Myślałam ze już nie jestem w stanie
poddac się ‘magii chwili’. Ta magia trwa do dzisiaj, chociaż chwila dawno się skonczyla.

Nie przeszkadza mi 'to'.  Do niczego 'to' nieprowadzi, ale korzystam z ten chwilowej blogosci, jaka daje mi nasze poznawanie się na nowo,  i wspominanie ostatnich dni.

On za to jest zachwycony Lilian, ktora my podsunelam bedac juz na wygnaniu. Smieje się ze to
piosenka o nas, a ja ze smutnym uśmiechem potwierdzam. No coz, taka prawda,
jestem lekkoduchem, latawica można rzec.

Moja przyjaciolka wychodzi za maz, a mnie krew zalewa. Jej przyszly to tyran i choleryk. A ja
stoje bezsilna i tylko patrze jak ostatnie szanse na unikniecia tej szopki roztapiają
się we mgle wydarzen.

W pracy trafia mnie szlak. Boje się ze albo zrzuce ten cholerny ‘fartuszek’ albo szef dostanie
po twarzy. Już dochodzi u nas do dość ostrej wymiany zdan – niestety, z moja
samokontrola coraz gorzej, tym bardziej po wakacjach.

 Ostatnie dni miesiąca przeplynely mi w towarzystwie zapachu Jim Bean’a, Prady ‘amber’ i Oczywiście kochanemu CK ‘night obsession’.  Zastanawiam się na cholerę mi ten tuzin perfum, skoro i tak CK bije wszystko.  Czyzby to był damski instynkt, czy po prostu moja
chec kolekcjonowania tak mnie wciagnela?(po cholere zawsze wciskam akapit na temat zapachu , ktory mnie otacza? wtf?! ).

 Pisanie znowu sprawia mi przyjemność. Niezmiernie mnie to cieszy i mam nadzieje ze to nie
jest chwilowy przyblysk, tylko powrot do tego, co kiedyś bylam w stanie robic.

Tak czy inaczej nie stoje w miejscu, chociaż trudno to stwierdzić na pierwszy rzut oka.
Nadal licze księżyce.

 

;).

 Oh, Lilian

Look what you’ve done
You’ve stripped my heart
Ripped it apart
In the name of fun

Oh, Lilian
I’m a poor man’s son
And precious jewels
Weren’t found in schools

Where I came from
Pain and misery
Always hit the spot
Knowing you can’t lose
What you haven’t got

Oh, Lilian
I should have run
I should have known
Each dress you own
Is a loaded gun

Oh, Lilian
I need protection
I hear your voice
And any choice
I had is gone!

sobota, 15 października 2011
Armani Code

Ktore dostalam od szefa, okazaly sie podrobkami. Dior, ktory wybrala kolezanka, byl prawdziwy.a nie chcialam ich przyjac, glupia.

To ukazuje filozofie losu i jego dzialania wobec mojej osoby.

w przyszlym tyg lece na upragniony urlop do PL.

Jestem szczesliwa, pare boxerek CK dla Ott'sana, Burberry Touch dla przyjaciolki - nie obkupilam sie, bo mnie na to niestac, mam nadzieje ze te pierdoly ich troszke ustatysfakcjonuja.

nie jestem materialistka, poprostu lubie dawac prezenty.

Dorwalam perfumy Prady, i zrobilam zapas CK Night obsession, ktorych nie moglam nigdzie znalezc. nienawidze siebie. -___-i goscia, ktory mi je sprzedaje. przerzucam sie na rygotystyczna diete,a rent wyciagne chyba z powietrza -_-.

Szef naszarpal nam nerwow wczoraj, wsciekl sie przeokrutnie. nie dziwie mu sie, ja sama nie bylam do konca ogarnieta-  bylam na lekkim kacu i po niewielu godzinach snu, ale pozostale dziewczyny ktore pracowaly ze mna, tez nie popisaly sie zbytnia zaradnoscia.

dziwne jest to, ze pozniej zadzwonil. z przeprosinami. obawiam sie, ze postapil tak tylko w stosunku do mnie. zaczyna mnie meczyc pomalu ta postawa 'dobrego szefa'. zmierza to w zlym kierunku.

Aramis znalazl sobie druga polowke. Moje i tak juz zamrozone serduszko, rozsypalo sie na kawaleczki. Wpadlam w syndrom Ksiecia, a teraz Ksiaze ma swoja ksiezniczke, a ja rozgladam sie z pytaniem 'WTF?!' w oczach.

w sumie byl glownym powodem ,dla ktorego chcialam wracac.

wydaje mi sie ze ja naleze do tego typu kobiet, ktore pozno wyjda za maz, biorac byle co, bo juz za stare i nie moga byc wybredne. teraz, poki co, krece nosem, ide swoja sciezka nie widac nikogo wobec siebie, a pozniej zorientuje sie ze nikt juz nie widzi mnie, i wtedy pewnie wpadne w panike. w sumie, mam do tego prawo, w koncu mam dopiero 20 lat.

po za tym - jesli to nie Aramis, po co tracic czas? tylko on potrafil samym soba zmotywowac mnie do podbicia swiata...

Wolfsheim i beborn beton walcza o pierwsze miejsce na mojej playliscie. Oczywiscie wygrywa Wolf. ironia losu.

mam dziwne sny. i ciagle migreny. wina braku normalnych posilkow(batonik chalwy, 1 activia i croissant to moj wczorajszy jadlospis) czy raczej braku dobrego samopoczucia? a moze poprostu musze spac wiecej ?