|
Archiwum
Zakładki:
Ulubione
Tagi
|
Wpisy z tagiem: chaos
wtorek, 14 grudnia 2010
Przyziemnie. najprosciej jest oceniac po pozorach.
Jedni przez grzech się wznoszą, inni przez cnotę upadają.podobno szekspir. pewna nie jestem. całe zycie uzeram sie. tlukle sie z wiatrakami, nietykalną mentalnoscią. wiele rzeczy mnie przerasta. wiele kwestii mnie krzywdzi.pochopne osady dawnej przyjaciolki przypomnialy mi o latach 'wczesniej mlodosci', latah szkolnych, gdzie trwonilam czas, przejmujac sie zdaniem kolezanek, chlopaka, rodziny.usmiecham się. uwielbiam byc oceniana przez pryzmat domyslow,chorych fantazji, wydarzen jednego wieczoru.chociaz nie rusza mnie to juz, nie zlosci.tylko usmiecham sie. smutno.ludzie sa niewdzieczni, przesyceni zazdroscia, glupota i ignorancją. to takie meczace - pretensje, iz odwracam sie i ide dalej, zamiast nadal sie szarpac z tą ciemnotą. Moja praca zaczyna mnie przerastac. Awans przed 20 był złym pomyslem. niby menagerstwo wcale nie jest ogromnym wyzwaniem, ale czuje sie na to nieprzygotowana. odwyklam od organizacji, zarzadzania czasem. przygniata mnie to, tym bardziej teraz. mija tydzien, od kiedy moja rodzicielka wprowadzila się na Hendon. martwie się o nią, tym bardziej teraz - jej matka jest juz chyba u kresu sił. a ja z dziwnego powodu nie moge sie zdobyc na odrobine empatii. nie wiem jak jej pomoc.podobnie moj ojciec, z ktorym aktualnie mieszkam -nie moze sie odnalezc w nowej sytuacji. a ja nie mam juz sił wysluchiwac jego zali, domyslow i wyrzutow w strone mamy. jakos mnie to drazni, meczy. widze ze z wiekiem robi sie ze mnie egoistka. pre do przodu, juz nie patrzac. nie chce sie ogladac za innymi - tylko po to by otrzymac od nich nowy cios, jeszcze silniejszy. w ostatnia srode wyladowalam u lekarza. zwolnienie do konca tyg, zabieg w piatek. 300 funtow poszlo w dal. zastanawiam sie czy nie taniej byloby poprostu zdechnac.padam fizycznie. psychicznie jeszcze sie trzymam, mimo gradu nieprzyjemnych sytuacji - problemy rodzinne, brat kontaktu z przyjaciolmi, pewne slowa mojego 'dobrego'znajomego. sytuacja w pracy.ogarniam to, tyle ze brakuje mi tego samozaparcia. w sobote wyladowalam w Jewel, na picadilly circus. sympatyczny klub, tylko trudno go znalezc. zmarnowalam szanse poderwania calkiem przystojnego szatyna. chyba sie wypalilam.musze przyznac racje kuzynce, ktora mnie wyciagnela na ta impreze- nowe, angielskie srodowisko dobrze mi zrobilo. sympatycznie jest przegadac pol nocy z anglikiem japonskiego pochodzenia, na temat bogactwa kulturowego krajow wschodu. albo poswirowac z 'typowym anglikiem' ze jego kumpel to jego bogyguard, 'ale mam nikomu nie mowic, bo to tajne' ;p.btw. naprawde skas kojarze ta twarz.boje sie przejrzec gazety, haha. i zwariowany Pie'r, ktory nie chcial mnie puscic. heh, mile ukoronowanie zwariowanego tyg. a tak przy okazji powinnam zrzucic pare kg.i wybrac wreszcie temat maturalny. i wyrobic home office. zakochalam sie w 'promise this' Cheryl. ma urokliwy klip. urodą dorownuje 3 words. bredze bez ladu i skladu. heh. tesknie i nie tesknie.tak naprawde lubie byc sama. |