Wpisy z tagiem: praca

środa, 08 lutego 2012
Znowu wszystko poszlo nie tak.

No i stalo sie.

Poswiecilam praktycznie trzy miesiace, by otrzymac prace w osrodku szkoleniowym. Ponad dwa miesiace chodzenia do pracy od rana do wieczora, czasami 7 w tygodniu.

Zawalilam terminy mojego liceum wg na ta prace.

Zzylam sie z czlonkami teamu, z niektorymi praktycznie spedzalam kazda chwile. Pozniej wspolne wypady, imprezy, telefony, wiadomosci.

Praca sprawiala mi ogromna satysfakcje, mimo ze nie dostawalam za nia ani zlamanego grosza.

Praktycznie nikt mi nie obiecal etatu, ale kazdy z czasem twierdzil ze zasluzylam sobie na to moim zaangazowaniem i poswieceniem dla tej posady. Poza tym, postep jaki zrobilam w przeciagu tych tygodnii byl ogromny, sama siebie nie poznawalam. Doswiadczenie ulatwilo mi kontakt z uczniami, krok po kroczku uczylam sie poszczegolnych funkcji, na chwile obecna mozna powiedziec ze moglabym pracowac na kazdym stanowisku. oczywiscie, popelnialam duzo bledow, wciaz je popelniam, ale jestem pewna, ze z czasem udaloby mi sie je skorygowac.

Koniec historii jest oczywisty. Nie dostalam tej posady, dzisiaj bylam na drugiej rozmowe kwalifikacyjnej i uslyszalam ze wybiora najlepszego sposrod 4 wolontariuszy. Oczywiscie jest nadzieja, mam czekac na telefon do 15.

 

Trudno jest nieuzalac sie nad soba w zainstnialej sytuacji. Mozna powiedziec ze sama jestem sobie winna. Mozna powiedziec ze to bylo do przewidzenia.

Dlaczego zakladalam ze tym razem sie uda? dlaczego tym razem mialo by byc inaczej ?

Zycie pozbawilo mnie poczucia humoru. Dzieki Bogu ze moj los ma go az zanadto.

Tagi: praca
17:47, eyes-on-me
Link Komentarze (1) »
czwartek, 02 lutego 2012
Ironia losu

Ech, niestety, moj okres probny przedluzyl sie po za granice wszelkiego rozsadku.

A poniewaz do rozsadnych nigdy nie nalezalam, tkwie w polsrodku, niewiadomo tylko z ktorej strony.

Niby mam cierpliwie czekac do poniedzialku, jednak jutro juz ukroce ten czas niepewnosci.

Czas najwyzszy postawic sprawe jasno, nie ludzic sie.

Jestem osoba, ktora wiecznie siega gwiazd, ale niestety nie moze ich dosiegnac.

 

szukam nowego zapachu, ktory moglby zapanowac nad moim chaotycznym zyciem.

niestety, wiem ze cos takiego moze zrobic tylko marka z meskiego dzialu .

 

fuck.

 

 

Tagi: praca
15:44, eyes-on-me
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 grudnia 2011
something is strange.

10 grudnia. sobota.

zamiast wyjsc gdzies, ja marze tylko o dlugiej kapieli i spokojnym snie.

nie mam zielonego pojecia jakim cudem przeminal ostatni mc.

jestem zmeczona. bardziej niz sie moglam tego spodziewac.

przelamuje bariery, o ktorych balam sie kiedys pomyslec.

Niestety najgrosze dopiero przedemna. do konca tyg. moja menagerka powinna ze mna ustalic co dalej. najblizsze dwa tyg moga byc naprawde stresujace.

boje sie ze padne na zawal.

jestem chyba lekko zauroczona w facecie, ktory chyba jest kompletnym dupkiem.

To takie w moim stylu.

btw. dlaczego kobiety zawsze zakladaja ze dzialanie mezczyzny ma jakis wyzszy sens?

Przyjaciolka probuje mi wmowic ze jest mna szczerze zainteresowany, a fakt ze umawia sie z uczennicami to tylko stlumienie pozadania, i tak naprawde nic dla niego nie znacza.

a ja oczywiscie jestem dla niego wyjatkowa, moje nerwy w pracy sa dla niego slodkie, daje mu szanse sie wykazac ect.

dziewczyna jest pare dobrych lat starsza odemnie i probuje mi wcisnac taki kit, w ktory(o dziwo) ona szczerze wierzy.

co nie zmienia faktu ze nie potrafie stlumic mojej fascynacji, bo jest ona milym urozmaiceniem stresujacych dni w centrum.

czasami sie zastanawiam, czego tak naprawde chce.

Czy zycie chwila naprawde ma sens? czy warto ?

 

Walcze jeszcze. probuje, by nie zalowac.

poniedziałek, 05 grudnia 2011
Trash, Trampoline and the party Girl...

Zycie potrafi mnie naprawde zaskoczyc.

o dziwo, niekiedy POZYTYWNIE ;D.

tydzien temu nie chcialo mi sie wyjsc z domu, teraz zastanawiam sie gdzie sie wyprowadzic.

od piatku jestem na okresie probnym, poki co wyjasniam nic nikomu, bo nie chce zapeszyc. Jest dobrze, z pracy wracam usmiechnieta jak skowronek. zostalo 10 dni, modle sie by wszystko poszlo dobrze. Ta praca juz odmienila cale moje zycie, a co sie stanie jesli dostane tam etat?! wciaz odczuwam ekstytacje.

Poznalam kogos. w sumie dwa tygodnie temu, i wlasnie on sklonil mnie bym sie zglosila do mojego nowego miejsca pracy. Jednak romanse w pracy, to cos, w co najzwyczajniej nie chce mi sie bawic. ale jest milym urozmaiceniem ;P. jestesmy umowieni na srode, chociaz planuje sie jakos z tego wykrecic. Wszelkie wskazowki jak najbardziej wskazane;).

ogolnie moje cale zycie kreci sie wokol slonca o nazwie PRACA, trudno mi myslec o czymkolwiek innym. no moze po za crisis core, ktore katuje na nowo. Dla wtajemniczonych - tak, zalala mnie fala mdlosci na widok Aeirth. o kurrwa, jaka ona slodka -_-'.

niedziela, 04 września 2011
Where you coming from? Where you going?

Krwawy ksiezyc lypal na mnie spod dachu horyzontu.

Wiosenny wiatr zmieszal sie zmieszal sie z zapachem kociej siersci.

Where u coming from ? where u going?

Ciche miaukniecie, pelne glebokiej obawy oderwalo moje mysli od zapachu kwiatow i nadchodzacej przyszlosci.

Nie wiem jakby potoczylo sie moje zycie, gdyby Lestat byl ze mna.

 

Patrze na moje odbicie w lustrze, ktore jest jedynie cieniem tego kim zamierzalam sie stac.

Dlaczego cienie przesiaduja mnie, tak jak wtedy?

minelo ponad 4 lata od tamtego momentu, gdy rzucilam wszystko, by stanac na nogi na nowo, w innym miejscu.

 

W ostatni czwartek rzucilam prace.

nie mam nowej, pozytywne nastawienie przychodzi i odchodzi z predkoscia swiatla.

Powaznie zastanawiam sie nad opieka osob starszych i chorych.

Wiem jednak ze to nie to. I zamiast szukac pracy, zastanawiam sie co naprawde chcialabym robic. Czym sie zajac, by zdusic obawy.

Zastanawiam sie tez czy gotowa jestem wrocic do Polski.

Finansowo - absolutnie nie. Psychicznie?

Wrocilabym do punktu wyjscia, jedynie z garbem doswiadczen, ktorych nie powinna posiadac zadna 'porzadna dziewczynka'.

Coz, nigdy nie uwazalam sie za grzeczna.

Tesknie za Lestatem.

01:38, eyes-on-me
Link Dodaj komentarz »