piątek, 11 maja 2012
choroba...

...rozrywa mi trzewia...

Tagi: sick
12:07, eyes-on-me
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 kwietnia 2012
kobieca natura...

bywa zlosliwa i przewrotna.

Ostatnie miesiace przeplynely mi od wyjscia do wyjscia, od interview do interview.

 moja depresja poglebiala sie z kazdym dniem, nadal czuje jej ciezar w postaci spietego karku.

W miedzy czasie zakonczylam dwie damskomeskie znajomosci.

Dosc sporo w ciagu takiego terminu, chociaz prawda jest ze pierwsza znajomosc zostala rozpoczeta niepotrzebnie, i pod wplywem impulsu.

Druga, bardzej spontaniczna, wydawala mi sie stabilniejsza, i byla powodem zakonczenia pierwszej.

i tak spontanicznie, jak sie zaczela, tak szybko sie tez skonczyla, pozostawiajac mnie w nieladzie emocjonalnym i (!) tak zapomnianym rozgoryczeniu.

Dobrze wiedziec, ze sa jeszcze mezczyzni, ktorzy moga wzbudzic moje uczucia.

W ostatnim czasie traktowalam ich dosc przedmiotowo, a teraz wydaje sie zatoczylam kolo.

wracam do pkt, gdzie moja ciemna natura wylewa sie dosc niepohamowanie. Raz juz mialam taki okres, i nie wspominam go zbyt mile. Oby tym razem nie skonczylo sie to gorzej...

dodatkowo zaniedbalam sie ostatnio... Pare kg potrafia zachwiac moja samoocene do naprawde slabych stopnii.

Dzieki bogu wraz z nowa praca, wracam do starych nawykow, i widac to po mojej talii.

Automatycznie czuje we mnie nowa sile.

jednak zasyszane gdzies wulgarne powiedzonko 'jesz jak swinia, czujesz sie jak swinia' ma w sobie wiele prawdy.

Mam dziwne wrazenie ze wlasnie wkraczam w Apogeum zycia, gdzie musze wymagac od siebie jak najwiecej i starac sie osiagnac jak najwiecej, bo to najlepszy okres dla mojej natury, dla mojego umyslu i ... no wlasnie, i ?

 

 

 

Tagi: apogeum
16:32, eyes-on-me
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 lutego 2012
Ne znaet schast'ya tol'ko tot, Kto ego zova ponyat ne smog!

Mysli w mojej glowie szamocza sie niczym zlapane ptaki.

Gubia piora, pozostawiaja balagan godny pola bitwy.

Znowu sie odsuwam, znowu uciekam, nie mam ochoty wychodzic nigdzie, blakam sie po wlasnych zludzeniach, uciekam od mysli, ktore zniechecaja mnie do nastepnego oddechu.

Oczywiscie w takich chwilach przeszlosc bije do drzwi, dodatkowo mnie przygniatajac swoim ciezarem.

 Jakbym bez tego nie mogla spasc w dol.

Topie sie, jak w ruchomych piaskach czasu, ktory pedzi na moja niekorzysc. A ja z dziwna obojetnoscia ograniczam sie do poszczegolnych dni, staram sie nie patrzec na date.

Moj stary egoizm znow wylal sie z moich zyl, syczy na wszystko na okolo, obrzydza mnie do ludzi. Mam ich dosc, odwracam sie do starych przyjaciol, ktorzy znaja mnie sprzed paru lat, kiedy to biernie przezywalam kazdy dzien, z niepokojem w sercu, ale ze spokojem w oczach.

 

Szlak mnie trafia, bo wysilki ostatnich miesiecy wyrzucilam w ktorys kat, i teraz nie wiem, gdzie to wszystko mi umknelo. Otworzyc sie na ludzi ponownie jest dla mnie jak odkrycie leku na raka. Praktycznie niemozliwe. nie chce mi sie, zwyczajnie mi sie nie chce. znowu zostalam skrzywdzona, dostalam kopa i na wymioty mnie zbiera na mysl, jak zostalam wykorzystania przez moja bezinteresownosc i brak wyrachowania.

czuje sie jak zwykla nastolatka wykorzystana po raz enty.znowu.

niech szlak trafi ta cala ludzkosc, bo mam jej dosc. Jestem za glupia by z nia egzystowac, zbyt naiwna, by zrozumiec ze ludzie sa wiecznie interesowni, podstepni i nie dziala pod wplywem dobrych pobudek, tylko by komus dolozyc, upokorzyc, jesli ta osoba tylko sie da.

 

sil mi brak.

poprostu.

16:04, eyes-on-me
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 lutego 2012
Znowu wszystko poszlo nie tak.

No i stalo sie.

Poswiecilam praktycznie trzy miesiace, by otrzymac prace w osrodku szkoleniowym. Ponad dwa miesiace chodzenia do pracy od rana do wieczora, czasami 7 w tygodniu.

Zawalilam terminy mojego liceum wg na ta prace.

Zzylam sie z czlonkami teamu, z niektorymi praktycznie spedzalam kazda chwile. Pozniej wspolne wypady, imprezy, telefony, wiadomosci.

Praca sprawiala mi ogromna satysfakcje, mimo ze nie dostawalam za nia ani zlamanego grosza.

Praktycznie nikt mi nie obiecal etatu, ale kazdy z czasem twierdzil ze zasluzylam sobie na to moim zaangazowaniem i poswieceniem dla tej posady. Poza tym, postep jaki zrobilam w przeciagu tych tygodnii byl ogromny, sama siebie nie poznawalam. Doswiadczenie ulatwilo mi kontakt z uczniami, krok po kroczku uczylam sie poszczegolnych funkcji, na chwile obecna mozna powiedziec ze moglabym pracowac na kazdym stanowisku. oczywiscie, popelnialam duzo bledow, wciaz je popelniam, ale jestem pewna, ze z czasem udaloby mi sie je skorygowac.

Koniec historii jest oczywisty. Nie dostalam tej posady, dzisiaj bylam na drugiej rozmowe kwalifikacyjnej i uslyszalam ze wybiora najlepszego sposrod 4 wolontariuszy. Oczywiscie jest nadzieja, mam czekac na telefon do 15.

 

Trudno jest nieuzalac sie nad soba w zainstnialej sytuacji. Mozna powiedziec ze sama jestem sobie winna. Mozna powiedziec ze to bylo do przewidzenia.

Dlaczego zakladalam ze tym razem sie uda? dlaczego tym razem mialo by byc inaczej ?

Zycie pozbawilo mnie poczucia humoru. Dzieki Bogu ze moj los ma go az zanadto.

Tagi: praca
17:47, eyes-on-me
Link Komentarze (1) »
czwartek, 02 lutego 2012
Ironia losu

Ech, niestety, moj okres probny przedluzyl sie po za granice wszelkiego rozsadku.

A poniewaz do rozsadnych nigdy nie nalezalam, tkwie w polsrodku, niewiadomo tylko z ktorej strony.

Niby mam cierpliwie czekac do poniedzialku, jednak jutro juz ukroce ten czas niepewnosci.

Czas najwyzszy postawic sprawe jasno, nie ludzic sie.

Jestem osoba, ktora wiecznie siega gwiazd, ale niestety nie moze ich dosiegnac.

 

szukam nowego zapachu, ktory moglby zapanowac nad moim chaotycznym zyciem.

niestety, wiem ze cos takiego moze zrobic tylko marka z meskiego dzialu .

 

fuck.

 

 

Tagi: praca
15:44, eyes-on-me
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 grudnia 2011
something is strange.

10 grudnia. sobota.

zamiast wyjsc gdzies, ja marze tylko o dlugiej kapieli i spokojnym snie.

nie mam zielonego pojecia jakim cudem przeminal ostatni mc.

jestem zmeczona. bardziej niz sie moglam tego spodziewac.

przelamuje bariery, o ktorych balam sie kiedys pomyslec.

Niestety najgrosze dopiero przedemna. do konca tyg. moja menagerka powinna ze mna ustalic co dalej. najblizsze dwa tyg moga byc naprawde stresujace.

boje sie ze padne na zawal.

jestem chyba lekko zauroczona w facecie, ktory chyba jest kompletnym dupkiem.

To takie w moim stylu.

btw. dlaczego kobiety zawsze zakladaja ze dzialanie mezczyzny ma jakis wyzszy sens?

Przyjaciolka probuje mi wmowic ze jest mna szczerze zainteresowany, a fakt ze umawia sie z uczennicami to tylko stlumienie pozadania, i tak naprawde nic dla niego nie znacza.

a ja oczywiscie jestem dla niego wyjatkowa, moje nerwy w pracy sa dla niego slodkie, daje mu szanse sie wykazac ect.

dziewczyna jest pare dobrych lat starsza odemnie i probuje mi wcisnac taki kit, w ktory(o dziwo) ona szczerze wierzy.

co nie zmienia faktu ze nie potrafie stlumic mojej fascynacji, bo jest ona milym urozmaiceniem stresujacych dni w centrum.

czasami sie zastanawiam, czego tak naprawde chce.

Czy zycie chwila naprawde ma sens? czy warto ?

 

Walcze jeszcze. probuje, by nie zalowac.

poniedziałek, 05 grudnia 2011
Trash, Trampoline and the party Girl...

Zycie potrafi mnie naprawde zaskoczyc.

o dziwo, niekiedy POZYTYWNIE ;D.

tydzien temu nie chcialo mi sie wyjsc z domu, teraz zastanawiam sie gdzie sie wyprowadzic.

od piatku jestem na okresie probnym, poki co wyjasniam nic nikomu, bo nie chce zapeszyc. Jest dobrze, z pracy wracam usmiechnieta jak skowronek. zostalo 10 dni, modle sie by wszystko poszlo dobrze. Ta praca juz odmienila cale moje zycie, a co sie stanie jesli dostane tam etat?! wciaz odczuwam ekstytacje.

Poznalam kogos. w sumie dwa tygodnie temu, i wlasnie on sklonil mnie bym sie zglosila do mojego nowego miejsca pracy. Jednak romanse w pracy, to cos, w co najzwyczajniej nie chce mi sie bawic. ale jest milym urozmaiceniem ;P. jestesmy umowieni na srode, chociaz planuje sie jakos z tego wykrecic. Wszelkie wskazowki jak najbardziej wskazane;).

ogolnie moje cale zycie kreci sie wokol slonca o nazwie PRACA, trudno mi myslec o czymkolwiek innym. no moze po za crisis core, ktore katuje na nowo. Dla wtajemniczonych - tak, zalala mnie fala mdlosci na widok Aeirth. o kurrwa, jaka ona slodka -_-'.

wtorek, 29 listopada 2011
Lifestream rzadzi moim zyciem

czyli jak to gra komputerowa moze zmienic czyjes zycie.

a dokladnie mowiac moje.

jakze nieoczekiwane, prawda?

stara obsesja wrocila ze zdwojona sila, zwalajac z nog moja powazna wizje swiata.

po diabla komus szara rzeczywistosc, skoro mozna zyc losem Squalla Leonhearta, Rinoi Heartilly czy Zacka (ach, Zack, zawsze bedziesz idealem. Kocham was obu ;D) Faira.

Cloud jak zawsze wywoluje we mnie lekkie drzenie serca, Aerith irytuje, Tifa usmiecha sie do mnie radosnie, Selphie i Zell bawia,a Quistis jak zawsze pozostaje obojetna.

Sephiroth przeraza, Turks urozmaicaja rzeczywistosc, Balamb Garden jest prawdziwa szkola zycia, ktora wspominac bede na starosc.

 

Czego wiecej chciec od zycia?

Nie jestem samotna. Ja poprostu sie w tym lubuje.

środa, 23 listopada 2011
Under a new moon.

przezywam okres przesilenia.

Rzucilam prace. chociaz nie zaluje tej decycji, pokomplikowalo mi to zycie- wbrew pozorom nie jest tak latwo o prace, moje oszczednosci doszczetnie rozeszly sie w trakcie ostatniego pobytu w Pl.. Well...

czasami wydaje mi sie ze lubie stawiac moje zycie kompletnie na glowie. Ze codzienna rutyna mnie zabija. przeraza mnie wizja bycia wolnym strzelcem, mam nadzieje ze to tylko przejsciowe.

Fascynacja Finalem ponownie sciela mnie z nog. Czy ja przypadkiem nie jestem za stara na jrpg? omg, Elizabeth, come on!

smieszy mnie to i cieszy rownoczesnie.

Squall, moja jedyna milosci zycia. jak moglam o tobie zapomniec? <3

ziolowe herbatki wyparlo obzarstwo. moje stracone w ostatnich mc kg, powrocily w tzw. efekcie jojo. Ponownie zbiera mnie na smiech, gdy biore pod uwage jak moje aspekty zycia wbijaja sie w ogolno przyjete szablony, hah.

za dwa mc przekrocze magiczne 21. Obawiam sie ze spedze je co najwyzej z mama przy kieliszku wina. Jak zwykle zreszta. Boje sie obchodzic urodziny. Zawsze sie balam. Ten uplywajacy czas mnie przeraza.

A, obawy co do mojego przyjaciela byly przedwczesne. Jednak odczuwam jakis wewnetrzny niepokoj. niedosyt. Cholera, znowu sie cos dzieje.

Moj byly za mna teskni. A jednak. Trabie o tym na prawo i lewo, probujac przekonac przedewszystkim siebie - a jednak moje istnienie nie jest takie obojetne. Szkoda ze ja jestem mna to kompletnie obojetna.

Dalam sie doszczetnie pozrec jesiennej atmosferze. licze na przelom, w koncu przesilenie popchnie mnie w jakas strone. Zastanawiam sie tylko w ktora.

a, zapomnialabym. Nadal prada -amber i... CK -CKIn2U ktore przypominaja mi pierwsze pocalunki ;) i szkole srednia. 

Coraz czesciej lapie sie na mysli o Fii. Strasznie za nia tesknie. Mysle, ze gdyby zyla, bylabym juz w PL. a moze jednak nie? W koncu nie bylysmy az tak blisko. Jest moja Aerith, za ktora chyba zawsze bede plakac. zastanawiajace jest to ze wlasnie teraz zaczelam o niej myslec. moze dlatego, ze wczesniej staralam sie uciec od mysli o niej ? Nadal nie moge w to uwierzyc, to jest takie...nielogiczne.

czwartek, 10 listopada 2011
I Want it All.

Depeche mode- jedna z 'zmyslowych ulubionych'.

Pochlonnela mnie depresja.

nie chce doszukiwac sie w czym tkwi problem. w przeszlosci to nigdy nie pomoglo.

za to codziennie lykam garsc substytutow, modlac sie zeby majatek, jaki na nie wydalam, sie zwrocil.

tabletka magnezu na dobry nastroj, multiwitamina na odpornosc, tableteczka na urode, complex witamin b na wytrzymalosc, tableteczka na poprawienie krazenia, i pare innych, w garsci sie nie mieszcza. do tego roznorakie ziolowe herbatki, ktore zamiast mnie odrobine zapchac, wzbudzaja jeszcze wiekszy apetyt- za pare dni znowu bede kuleczka.

Szokiem jest fakt ze watroba jeszcze mi pracuje.

kumpel sie nie odzywa. W sumie to bylo do przewidzenia, ale fakt mojej naiwnosci, ze to potrwa troszke dluzej niz mc, wydaja mi sie teraz smieszne. ale moze to moje przedwczesne wnioski.

 

czas umila mi Memoirs of A Geisha - again, Prada - amber i V.Beckham - signature. i wlasne wypociny, ktore wlasnie lypia na mnie za laptopa- czekaja na ciag dalszy, a ja wciaz nie mam nawet ogolnego zarysu fabuly.

so...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5