Blog > Komentarze do wpisu
Golden Memories

Wyjazd do polski przewrocil moje zycie. Lezy sobie teraz, tocząc się przez brytyjska rzeczywistość, wspominając bieg ostatnich wydarzen i ciagnac mnie za sobą w ten caly galimatias.

 Spotkanie z ludzmi, których nie widziałam ponad dwa lata, było latwiejsze niż się spodziewalam.

Nie potrafiłam
znaleźć slow i niczym zepsuty gramofon odgrywałam tylko jedna kwestie. ‘jestem
pozytywnie zaskoczona, jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona, nie wierze,
jestem pozytywnie zaskoczona, naprawdę!’ .

Pozytywnie,tak, to domena tego pobytu.

 Odnowiłam kontakty z dawnym przyjacielem(?)/ kolega. Oczywiście ząb czasu musiał pozostawić
ślad na tej ‘relacji’. On z zakochanego po uszy, zmienil się w młodzieńca z dystansem
zakupionym gorzkimi doświadczeniami, a ja ze zmartwionej matki ewoluowałam … no
właśnie, sama jeszcze nie potrafie tego okreslic.

zachowałam się bardzo dziecinnie, i szokuje mnie to. Myślałam ze już nie jestem w stanie
poddac się ‘magii chwili’. Ta magia trwa do dzisiaj, chociaż chwila dawno się skonczyla.

Nie przeszkadza mi 'to'.  Do niczego 'to' nieprowadzi, ale korzystam z ten chwilowej blogosci, jaka daje mi nasze poznawanie się na nowo,  i wspominanie ostatnich dni.

On za to jest zachwycony Lilian, ktora my podsunelam bedac juz na wygnaniu. Smieje się ze to
piosenka o nas, a ja ze smutnym uśmiechem potwierdzam. No coz, taka prawda,
jestem lekkoduchem, latawica można rzec.

Moja przyjaciolka wychodzi za maz, a mnie krew zalewa. Jej przyszly to tyran i choleryk. A ja
stoje bezsilna i tylko patrze jak ostatnie szanse na unikniecia tej szopki roztapiają
się we mgle wydarzen.

W pracy trafia mnie szlak. Boje się ze albo zrzuce ten cholerny ‘fartuszek’ albo szef dostanie
po twarzy. Już dochodzi u nas do dość ostrej wymiany zdan – niestety, z moja
samokontrola coraz gorzej, tym bardziej po wakacjach.

 Ostatnie dni miesiąca przeplynely mi w towarzystwie zapachu Jim Bean’a, Prady ‘amber’ i Oczywiście kochanemu CK ‘night obsession’.  Zastanawiam się na cholerę mi ten tuzin perfum, skoro i tak CK bije wszystko.  Czyzby to był damski instynkt, czy po prostu moja
chec kolekcjonowania tak mnie wciagnela?(po cholere zawsze wciskam akapit na temat zapachu , ktory mnie otacza? wtf?! ).

 Pisanie znowu sprawia mi przyjemność. Niezmiernie mnie to cieszy i mam nadzieje ze to nie
jest chwilowy przyblysk, tylko powrot do tego, co kiedyś bylam w stanie robic.

Tak czy inaczej nie stoje w miejscu, chociaż trudno to stwierdzić na pierwszy rzut oka.
Nadal licze księżyce.

 

;).

 Oh, Lilian

Look what you’ve done
You’ve stripped my heart
Ripped it apart
In the name of fun

Oh, Lilian
I’m a poor man’s son
And precious jewels
Weren’t found in schools

Where I came from
Pain and misery
Always hit the spot
Knowing you can’t lose
What you haven’t got

Oh, Lilian
I should have run
I should have known
Each dress you own
Is a loaded gun

Oh, Lilian
I need protection
I hear your voice
And any choice
I had is gone!

poniedziałek, 31 października 2011, eyes-on-me